Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi mdudi z miasteczka Golkowice. Mam przejechane 71556.63 kilometrów w tym 165.50 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.29 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

2022:
button stats bikestats.pl
Gminy:
2021:
button stats bikestats.pl
2020:
button stats bikestats.pl
2019:
button stats bikestats.pl
2018:
button stats bikestats.pl
2017:
button stats bikestats.pl
2016:
button stats bikestats.pl
2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl
2009:
button stats bikestats.pl
2008:
button stats bikestats.pl
2007:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy mdudi.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wiosenne KoRNO

Sobota, 22 marca 2014 · dodano: 25.03.2014 | Komentarze 0

W wiosennym KoRNO startujemy w starym bajkersowym wyprawowym składzie : Ja i Staszek jako bajkers.com, Maciek niestety się sprzedał i reprezentuje UBS Racing Team ;).
Na miejsce docieramy około 8.30, nie ma więc dużo czasu do startu. Szybka rejestracja, ciepła herbatka i stawiamy się na starcie.
Transport
Transport © mdudi

Nauczeni błędami z poprzedniego KoRNO spędzamy dłuższą chwilę na planowaniu trasy, co więcej ja mazakiem rysuje planowaną trasę zdobycia 11 punktów - istne szaleństwo. 4 punkty terenowe, najbliżej bazy, zostawiamy do rozkminienia na później. Z bazy wyjeżdżamy jako jedni z ostatnich.

PK 18 - skrzyżowanie

Ciśniemy ile się da asfaltem - mijamy kilku zawodników i do punktu dojeżdżamy w większej grupie. Podbijamy karty i w drogę.


PK 15 - Opony

Czeka nas długi przelot asfaltem. Pod górę Maciek ze Staszkiem jadą szybciej, na szczęście na górze zwalniają, żebym mogła ich dogonić :). Ze znalezieniem punktów nie był żadnego problemu. Ja z siadam z roweru i zaczynam szukać perforatora, widzę jednak, że chłopaki nie przyłączają się do moich poszukiwań - no tak na tym punkcie trzeba spisać informację z opon ;).

PK 4 - bunkier

Wracam do Niegowonic to samą drogą, co przyjechaliśmy, po czym odbijamy na czarny szlak. Jedzie się rewelacyjnie, droga tylko trochę dziurawa i mój błotnik cały czas uderza o bagażnik. Przy bunkrze rozdzielamy się i szukamy punktu - mniej więcej w tym samym momencie wszyscy zauważamy lampion.
Pustynia Błędowska
Pustynia Błędowska © mdudi

Szuakmy wody na pustyni ;)
Szukamy wody na pustyni ;) © mdudi

Pustynia Błędowska
Pustynia Błędowska © mdudi

Punkt na pustyni Błędowskiej odnaleziony
Punkt na pustyni Błędowskiej odnaleziony © mdudi

PK 16 - Skała Firkowa

Chwila asfaltu i znowu czarny szlak do Rodaków. Trochę pod górę, trochę z góry i dojeżdżamy do głównej drogi (Klucze-Ogrodzieniec). Zaraz odbijamy na leśną dróżkę, o jest piasek - przypomina mi się szlak R65. Patrzę na mapę i mówię że tylko 1 km, a później jest już czarny szlak - Maciek ripostuje, że skąd wiem, że na czarnym szlaku nie będzie pisaku ;). Moja natura nakazuje mi mieć taką nadzieję i całe szczęście, wjeżdżamy na czarny szlak i piasku nie ma :). Zaraz też jest i skała.

PK 17 - miejsce postojowe

Ruszamy z 16 i Maciek zauważa kapcia. No cóż przymusowa przerwa, mam przynajmniej czas żeby bułkę zjeść ;). Szybka bezproblemowa wymiana i już jesteśmy na PK 17.
Kapeć
Kapeć © mdudi

PK 13 - Zamek Bydlin

Punkt bez specjalnej historii.
Zamek w Bydlinie
Zamek w Bydlinie © mdudi

PK 14 - Mostek

Trzymamy się niebieskiego szlaku rowerowego i trafiamy bez problemu na mostek nad Biała Przemszą.
Biała Przemsza
Biała Przemsza © mdudi


PK 12 - Jaskinia Januszkowa Szczelina

Bardzo fajna jazda z PK14, w tym rewelacyjny odcinek z Pazurka do ronda przed Rabsztynem. Docieramy pod tablicę z Januszkową Górę, nie ma tam informacji o storczykach. W opisie punktu jest mowa o tablicy Januszkowej Góry i Jaskini Januszkowa Szczelina, czyli musi być jeszcze jedna tablica. Wspinamy się do góry i bezproblemowo odnajdujemy gatunek storczyka.
Wiosna!
Wiosna! © mdudi

PK 10 - skałki

Z Rabsztyna prostym rowerowym szlakiem docieramy do skałek. Chwilę szukamy punktu, bo trochę tych skałek jest. Spotykamy dwóch kolesi z trasy rekreacyjnej, którzy akurat przyjeżdżają na punkt. Mówią, że zaraz pokażą nam gdzie jest punkt, bo na ostatnich zawodach też tu był i był sprytnie ukryty. Tym razem jednak punkt był w innym miejscu ;).

PK 11 - skałka

Wracamy do głównej, za wcześnie skręcamy i chwilę szukamy skałki. Dowiadujemy się, że lampionu i perforatora nie ma, należy spisać kod ze skały - robię jeszcze dodatkowo zdjęcie.
Skałka w Kluczach
Skałka w Kluczach © mdudi

PK 9 - Tablica

Z Kluczy skręcamy na Hutki. Zatrzymujemy się przy Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym, bo jest tam tabliczka z gminą Bolesław i Maciek chce zdjęcie ;). Przy okazji zauważamy, że już tutaj możemy odbić w prawo i łatwo nawigacyjnie dotrzeć na PK 9. Droga przez las jest bardzo dobra. Na punkcie spotykamy Grześka Kaczmarzyka, będziemy go jeszcze spotykać do PK1 ;).

PK 8 - wyrobisko piasku

Zachęceni dobrymi leśnymi drogami ruszamy terenem do Lasek. Szlak niebieski funduje nam jednak ogromne kałuże. Dojeżdżamy do PK 8, a obok przy domu ktoś piecze kiełbaski na grillu, ależ te kiełbaski pachniały ;).

PK 1 - wieża widokowa

Mieliśmy plan jechać do PK7, jednak obczajamy prostą drogę do PK1. To jest ta sama droga, którą google wyznaczyło mi jako trasę dla samochodu - dowcipnisie. Dobrze, że sprawdziłam sobie czy ta droga jest w ogóle na street view (nie było), bo była to zwykła leśna droga z dziurami. Chwila zastanowienia gdzie skręcić i jesteśmy przy wieży widokowej. Wychodzę na wieże i podbijam wszystkim karty.

PK7 - gospodarstwo agroturystyczne

Tu zaczyna się historia miszczostwa nawigacji (celowo napisane przez “szcz”, aby podkreślić samokrytykę ;)). PK6 (mostek) zostawiamy na później, bo przecież nie będziemy przedzierać się przez rzekę - opis mostek przecież jest mało mówiący i mostku po tej stronie rzeki na pewno nie będzie ;). Ruszamy więc ścieżką jak najbliżej Białej Przemszy, w końcu drogi w tutejszym lesie były całkiem OK (o jakże naiwni byliśmy ;)). Zaczynają się piaski (znowu wspomnienie szlaku R65). Docieramy do pierwszej przecinki - rzut oka na mapę i ani przecinki , ani linii elektroenergetycznych nie widać, jest za to czerwony szlak, który nijak nie zgadza się z mapą. Przecinamy więc przecinkę i jedziemy dalej i trafiamy na drugą przecinkę. Zakładamy, że przecinki są równoległe (kompas głęboko schowany) i więc również i tą przecinamy - tym samym kierujemy się na południowy zachód, zamiast na zachód. Mamy jednak rzekę po lewej stronie, więc myślimy, że jest OK. Zawracamy, zupełnie o tym nie wiedząc i trafiamy do miejsca gdzie dwie odwiedzone przecinki się krzyżują - ja już zupełnie straciłam orientację, chłopaki próbują coś tam nawigować. Niedługo myślimy, bo czasu coraz mniej, walczymy z piaskiem od dojeżdząmy do … PK8. Nie możemy uwierzyć jak się tutaj znaleźliśmy.
Pada komenda, że teraz szybko do bazy. Patrzę na licznik (pół godziny do zakończenia), patrzę na trasę, sprawdzam jeszcze raz godzinę i nie ma przecież szans dojechać na czas. Patrzę jeszcze raz na mapę i przecież możemy jechać skrótem tak jak na PK1, tyle że zamiast skręcać w lewo jedziemy prosto do głównej drogi. Mówię o tym chłopakom, bo wydaję się, że tego nie zauważyli. Przed bazą mamy 15 minut zapasu, zastanawiamy się czy nie jechać jeszcze zdobyć PK 6, na szczęście ten durny pomysł szybko wylatuje nam z głowy ;). O 16.46 meldujemy się w bazie.

Na mecie ponownie spotykamy Grześka Kaczmarzyka , którego ostatni raz widzieliśmy na PK1. Okazuje się, że kiedy my błądziliśmy, on zdążył zaliczyć nasze brakujące 2 punkty ;) - gratulacje. Jemy dobrą zupę, pieczemy kiełbaskę przy ognisku i pakujemy się do domu. Nie zostajemy na ogłoszenie wyników, stwierdzam, że nasze zamotanie na przedostatnim punkcie i w efekcie niezdobycie dwóch punktów realnie pozbawia mnie pudła. I tu był błąd, bo okazało się, że zajęłam 3 miejsce w giga na 10 kobiet :).


Z jednej strony został niedosyt, bo te 2 punkty były w naszym zasięgu. Z drugiej jednak strony ,oprócz końcówki, trasę poprowadziliśmy optymalnie, nie było żadnych wpadek, nie traciliśmy czasu na poszukiwanie punktów. Co więcej, każdy miał swój w kład w nawigacji, musimy tylko wozić kompas na kierownicy :).

Trasa: 

Zdobyte gminy [3]: Dąbrowa Górnicza, Bolesław, Łazy



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa anico
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]