Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi mdudi z miasteczka Golkowice. Mam przejechane 71784.43 kilometrów w tym 165.50 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.29 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

2023:
button stats bikestats.pl
Gminy:
2022:
button stats bikestats.pl
2021:
button stats bikestats.pl
2020:
button stats bikestats.pl
2019:
button stats bikestats.pl
2018:
button stats bikestats.pl
2017:
button stats bikestats.pl
2016:
button stats bikestats.pl
2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl
2009:
button stats bikestats.pl
2008:
button stats bikestats.pl
2007:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy mdudi.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

>200

Dystans całkowity:1093.81 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:30:18
Średnia prędkość:22.34 km/h
Maksymalna prędkość:67.00 km/h
Suma podjazdów:4550 m
Liczba aktywności:5
Średnio na aktywność:218.76 km i 10h 06m
Więcej statystyk
  • DST 273.51km
  • Czas 12:30
  • VAVG 21.88km/h
  • VMAX 65.16km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 3832m
  • Sprzęt Centurion
  • Aktywność Jazda na rowerze

W poszukiwaniu widoków i podjazdów

Piątek, 22 maja 2020 · dodano: 22.05.2020 | Komentarze 0

Tak kończy się wolny piątek od pracy ;)
Wyglada jak dzienny rekord up :)

Plan na wycieczkę był na niedzielę, ale prognozy pogody i wolne w pracy w piątek zadecydowały, że to właśnie w piątek wstaję przed 5 rano ;). Na śniadanie jajecznica i czarna kawa, po czymś takim mogę wyjść w końcu z domu po 5.30. Na początku łatwo nie ma, termometr w pewnym momencie wskazuje 1 stopień. W Sidzinie dołączam do reszty ekipy: Monikąs i Sebastianem. Ruszamy w stronę Myślenic, jak to pod Krakowem bywa ciągle góra-dół. Z Myślenic przeskakujemy płaskim odcinkiem do Pcimia - wiatr miał być z północy, ale jakoś nie czuję tego wiatru w plecy. Po 50 km mamy tyle przewyższenia, ile ma Sebastian na swojej “górskiej” trasie 100km w okolicach Gliwic ;). W Naprawie pierwszy raz naszym oczom ukazują się Tatry. Cudowny jest przejazd przez Bukowina-Osiedle, Odrowąż i Dział - wąskie asfalty, otwarte przestrzenie z widokiem na Tatry. Słońce świeci, ale nie jest za gorąco. Docieramy do Ludźmierza, gdzie robimy przerwę na drugie śniadanie. Z Ludźmierza kierujemy się na Gliczarów Górny, nikt z nas jeszcze go nie podjeżdżał do tej pory. Ekipa zapatrzona jest w napisy na asfalcie i ciśnie do góry (ze swoimi trzema tarczami z przodu). Ja natomiast ze swoją korbą kompakt i największą zębatką 32 z tyłu mozolnie przepycham pedały ;). Reszta nie zauważyła pomnika, a dla mnie to był dobry powód żeby się zatrzymać i zrobić zdjęcie, na szczęście dało rady się stamtąd ruszyć rowerem ;). Na końcu podjazdu okazuje się, że Monika złapała gumę - solidarnie każdy pompuje koło. Trasa miała biec przez Brzegi, jednak remont drogi zmusza nas do wrócenia się na rondo i zjazd przez Bukowinę. Teraz drugi punkt programu, czyli podjazd na Łapszankę - znowu lekko nie ma. U góry siesta z pięknym widokiem - pogoda nam siadła idealnie. Teraz nie zostaje tylko wrócić do domu ;). Szybki zjazd do Niedzicy, gdzie fundujemy sobie odcinek specjalny - jakieś 500m polną drogą, błotem i atakującą krową na koniec. Sprawnie łykamy podjazd na Hałuszową, a następnie jedziemy drogą wzdłuż Dunacja i Kamienicy. W Kamienicy zatrzymuje nas zapach świeżego pieczywa z piekarni - kupujemy tam cieplutkie drożdżówki i robimy postój pod sklepem. Wspinamy się następnie na przełęcz Słopnicką - ostatnią z większych górek na naszej trasie. Płasko jednak nie będzie, niewielkimi hopkami docieramy do Dobczyc. Próbujemy sobie z Moniką przypomnieć, którą drogą będzie najmniej przewyższeń :D. O dziwo pod górę dalej dobrze mi się kręci, wiadomo nie ma świeżości w nogach, ale tragedii też nie ma. Do domu docieram przed 22, udaję się jeszcze zamówić pizze, żeby w końcu zjeść zasłużony obiad i wypić piwo ;). Dobra górska trasa wyszła, dla mnie osobisty rekord, jeżeli chodzi o dzienne podjazdy.



Kategoria Rekordy, >200


PGR dzień drugi

Piątek, 9 sierpnia 2019 · dodano: 12.08.2019 | Komentarze 0


Nowe gminy [3]: Jaśliska, Rymanów, Iwonicz-Zdrój

  • DST 214.00km
  • Sprzęt Campagnolo
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na północ, bo tam nie pada

Niedziela, 22 lipca 2018 · dodano: 22.07.2018 | Komentarze 0

Kategoria >200


  • DST 202.00km
  • Czas 07:49
  • VAVG 25.84km/h
  • Podjazdy 718m
  • Sprzęt Campagnolo
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szosunia na dłuższym spacerze

Wtorek, 15 sierpnia 2017 · dodano: 15.08.2017 | Komentarze 3

W końcu wzięłam szosę na dłuższy spacer. Trasa zaplanowana rok temu, oczywiście po gminy - musiałam ja trochę zmodyfikować, żeby asfalty tylko były. Miałam jednak kilka odcinków specjalnych z szutrem ;). Okolica płaska, ale mnóstwo bocznych dróżek z bardzo dobrym asfaltem. Do tego bardzo dużo ludzi użytkowo jeździ na rowerach - mój ulubiony obrazek, kiedy kończy się msza i na drodze robi się tłum rowerzystów :D. Odwiedziłam też wioskę z Zalipie z malowanymi domami, rozczarowałam się jednak trochę, bo w głowie miałam obraz, że każdy dom we wsi jest malowany, a tak nie jest. Dotarłam, też w końcu do Pacanowa i odnalazłam mój pomnik - podobieństwo uderzające. Do tego wszystkiego pierwszy raz złapałam gumę na szosie. A i zapomniałam pojechać do jednej gminy. Sie działo ;). 500 zdobytych gmin pyknęło :).


Zdjęcia

Nowe gminy[14]: Dębno, Bolesław, Dąbrowa Tarnowska, Gręboszów, Mędrzechów, Olesno, Radgoszcz, Szczucin, Pleśna, Radłów, Wietrzychowice, Wojnicz, Żabno, Pacanów


Kategoria >200, Gminobranie


  • DST 201.30km
  • Czas 09:59
  • VAVG 20.16km/h
  • VMAX 67.00km/h
  • Sprzęt Centurion Backfire 300
  • Aktywność Jazda na rowerze

Życiówka i pierwsza dwusetka :)

Niedziela, 30 czerwca 2013 · dodano: 01.07.2013 | Komentarze 8

Wyjazd z nastawieniem na gminy, towarzyszył mi kovval, który również nie miał tych gmin zaliczonych. Rano na starcie w Krzeszowicach piękne słoneczko, jednak później już tylko się chmurzyło i było chłodnawno. Na szczęście deszcz nie padał.
Do Książa było sporo górek. Ominęliśmy niestety jedną gminę, która była w planach, ale to dopiero w domu zauważyłam :/. W Książu tak naprawdę nasza pierwsza przerwa i ciepły obiad. Za Książem się już wypłaszczyło. Za Racławicami docieramy do miejsca upamiętniającego bitwę, znajduję się tu ciekawy pomnik Bartosza Głowackiego. Więcej o szlaku kościuszkowskim można poczytać na bajkersach. W okolicach Nowego Brzeska obserwujemy skutki powodzi. Błoto leży na drogach - nasze rowery przestają być czyste. Ja mam krótsze błotniki, więc jeszcze ja jestem cała w kropkach, częściowo dzięki Mariuszowi :P. Woda stoi w polach i sporo upraw jest zniszczonych. Z Wawrzeńczyc główną drogą kierujemy się do Krakowa - całą tą trasę kovval ciśnie na przodzie :). Tylko jeden autobus próbował nas zepchnąć z drogi, reszta kierowców była przyjazna.

Końcówka z Krakowa do domu poszła bardzo sprawnie, podjazdy pokonywane bez większych problemów. Nie czułam tych 200 km w nogach ;). Można zacząć nieśmiało marzyć o 300 ;). Kryzysu nie miałam, nie licząc bólu brzucha, kiedy musiałam położyć się w rowie na 10 min ;). Nogi, ręce, plecy, 4 litery(dzięki Brooks!) w jak najlepszej kondycji ;).

Gdzieś tam pada © mdudi

Na górce © mdudi

Po Racławicami © mdudi

Nowe gminy [10]:
Gołcza, Charsznica, Miechów, Książ Wielki, Słaboszów, Racławice, Radziemice, Pałecznica, Proszowice, Nowe Brzesko
Mapa:
Kategoria >200, Gminobranie, Rekordy