Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi mdudi z miasteczka Golkowice. Mam przejechane 77046.90 kilometrów w tym 165.50 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.16 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

2024:
button stats bikestats.pl
Gminy:
2023:
button stats bikestats.pl
2022:
button stats bikestats.pl
2021:
button stats bikestats.pl
2020:
button stats bikestats.pl
2019:
button stats bikestats.pl
2018:
button stats bikestats.pl
2017:
button stats bikestats.pl
2016:
button stats bikestats.pl
2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl
2009:
button stats bikestats.pl
2008:
button stats bikestats.pl
2007:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy mdudi.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 68.30km
  • Czas 05:22
  • VAVG 12.73km/h
  • Podjazdy 1095m
  • Sprzęt Centurion Backfire 300
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bożocielne Bieszczady III

Sobota, 6 czerwca 2015 · dodano: 20.06.2015 | Komentarze 0

Mimo bliskości granicy ukraińskiej nikt nas nie niepokoił w nocy. Okazuje się, że drogi, która jest na mapie nie ma w terenie i dlatego zjeżdżamy do Lipia, a nie do Michniowca. W Rabe stwierdzamy, że dość tego asfaltu i przez łąki, druty kolczaste i drogę zrywkową przebijamy się do Moczar. Wysoka trawa tnie nogi, pokrzywy parzą, ale humory dopisuję, łąki są piękne :). Podczas gdy Beata ląduje w pokrzywach, ja zaliczam klasyczne OTB, na szczęście rower upada obok. Chwilę wcześniej Kris w w tym samym miejscu zaprezentował akrobatyczny skok. W Moczarach wbijamy na asfalt i doliną Stebnika przejeżdżamy przez Góry Słonne. Oczywiście nie mogło obyć się bez niespodzianek i napotykamy się na oberwaną drogę i musimy przeprawiać się przez rzekę. Za Krościenkiem powstaje mały bunt, Marzena idzie negocjować z Iwem, żeby nie odbijać w teren tylko jechać asfaltem ;) (moje pocięte nogi jej za to dziękowały ;)). Iwo zgadza się, choć ze smutkiem stwierdza „tam mogło być fajnie...”. Końcówka dnia to Połoninki Kalwaryjskie – genialne miejsce. Postanawiamy zostać tam na nocleg, pomimo ewentualnej wizyty straży granicznej. Oglądamy zachód słońca i zapalamy ostatnie ognisko na tym wyjeździe, ty razem w korytku. Postanawiam spać pod gołym niebem, na ławce :).

fot. marg

 



Nowe gminy[2]: Ustrzyki Dolne, Fredropol



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa czaso
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]